Hurtownia słodyczy
Na parterze kwaterowali żołnierze, powyżej dowódcy. Na drugim piętrze stało 11 wielkich armat, z których strzelano przez otwory w murach. Najwyżej była galeria, z której teraz można podziwiać okolicę: wyspy Rab, Goli, Prvić, Krk oraz góry Velebit. Na wszystkich kondygnacjach wystawiono pamiątki po uskokach, m.in. stroje, broń i zbroje, jak również część eksponatów z muzeum w Senju.
Fiord Zvratnica
Mimo, że ma tylko 900 metrów długości jest cudowny, urzeka pięknem skał i kolorem morza, a dodatkową atrakcję stanowi wrak niemieckiego okrętu podwodnego dobrze widoczny z brzegu.
Ale gdy na czwartą niedzielę przyszedł, rodzice narzeczonej oznajmili mu z płaczem: - Nie będzie nic z tego, bo nam się córka utopiła. Parobek jeno pokiwał głową na to i mówi do siebie: "Cosik w tym jest, ale się prawda pokaże". I poszedł. Idąc przez las, spotkał dziadka w łachmanach modlącego się pod sosną, a wydało mu się, jakoby miał skrzydła u żeber zwieszone. - Mój dziadku - mówi - opłakuję narzeczoną, co mi się utopiła, poradźcie mi, gdzie mam szukać jej trupa, jeżeli znajdę w rzece, to uwierzę i pochowam. - Nie znajdziesz, bo za duże pieniądze woleli hurtownia słodyczy żywą rodzice czartu sprzedać, aby twoja nie była.
Szczególnie zainteresował mnie Marcin Baumann. Być może niebawem go zobaczę. — To nie jest trudną rzeczą — rzekł Jemmy. — Niech pan tylko z nami pójdzie, a raczej pojedzie. A gdzie pan podział konia? — Tu, w pobliżu. Opuściłem wierzchowca tylko na parę chwil, żeby was podglądać. — A więc spostrzegł nas pan z daleka? — Oczywiście. Widziałem jak pół godziny temu zatrzymaliście się nad niezwykłym śladem. — Jak to? Co pan o nim wie? — Nic ponad to, że jest to mój własny ślad. — Co, pański? Do wszystkich diabłów! To pan nas wodził za nos? — Czy naprawdę wzięliście się na lep? No, to wielka dla mnie satysfakcja, że dałem prztyczka tak zawołanemu westmanowi jak Gruby Jemmy. Hostessa przyjemna niespodziewanie stwierdza smaczne kostki.
Ale gdy na czwartą niedzielę przyszedł, rodzice narzeczonej oznajmili mu z płaczem: - Nie będzie nic z tego, bo nam się córka utopiła. Parobek jeno pokiwał głową na to i mówi do siebie: "Cosik w tym jest, ale się prawda pokaże". I poszedł. Idąc przez las, spotkał dziadka w łachmanach modlącego się pod sosną, a wydało mu się, jakoby miał skrzydła u żeber zwieszone. - Mój dziadku - mówi - opłakuję narzeczoną, co mi się utopiła, poradźcie mi, gdzie mam szukać jej trupa, jeżeli znajdę w rzece, to uwierzę i pochowam. - Nie znajdziesz, bo za duże pieniądze woleli hurtownia słodyczy żywą rodzice czartu sprzedać, aby twoja nie była.
Szczególnie zainteresował mnie Marcin Baumann. Być może niebawem go zobaczę. — To nie jest trudną rzeczą — rzekł Jemmy. — Niech pan tylko z nami pójdzie, a raczej pojedzie. A gdzie pan podział konia? — Tu, w pobliżu. Opuściłem wierzchowca tylko na parę chwil, żeby was podglądać. — A więc spostrzegł nas pan z daleka? — Oczywiście. Widziałem jak pół godziny temu zatrzymaliście się nad niezwykłym śladem. — Jak to? Co pan o nim wie? — Nic ponad to, że jest to mój własny ślad. — Co, pański? Do wszystkich diabłów! To pan nas wodził za nos? — Czy naprawdę wzięliście się na lep? No, to wielka dla mnie satysfakcja, że dałem prztyczka tak zawołanemu westmanowi jak Gruby Jemmy. Hostessa przyjemna niespodziewanie stwierdza smaczne kostki.